O MNIE SŁÓW KILKA

czyli autobiografia, autopromocja i grafomania...

     Jakoś w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku święty Mikołaj podarował mi pierwszy plastikowy model do sklejania - samolot pasażerski "Caravelle" firmy Plasticard z "ex-NRD". W tamtych czasach ś.p. Składnica Harcerska zajmowała się dystrybucją takich właśnie "dóbr" i od wielkiego dzwonu można było dostać tam modele głównie wschodnioniemieckiej produkcji, potem coraz częściej nasze wyroby ZTS Plastyk, firmowane znaczkiem "micro72", a po wielu, wielu latach nawet pachnące "zgniłym Zachodem" "Matchboxy". W tamtych czasach plastikowe Jaki i Czaple schodziły z "taśmy produkcyjnej" niemal hurtowo. Kto wtedy myślał o malowaniu. Ważne, że latały...

     Wreszcie nastała epoka Małych Modelarzy. Papier okazał się tworzywem równie dobrym, co plastik, modele dużo większe i jak na kieszeń małolata w sam raz. Wraz z przyrostem wieku rozrastały się zainteresowania - już nie wystarczyło sklejenie modelu "prosto z pudła". Okazało się, że historia związana z modelem jakiegoś samolotu, czy pojazdu jest równie ciekawa, jak samo sklejanie. Kiedy wiadomo, kto i gdzie latał, jeździł czy pływał oryginałem, to i podejście do modelu zmienia się diametralnie. Kilka plastikowych elementów tworzących model ułatwia poznawanie historii, a znajomość historii - czyni modelarstwo jeszcze bardziej interesującym. I tak okazało się, że modelarstwo i historia są ze sobą ściśle powiązane…

     Dziś dotarcie do ciekawych faktów z historii jest dużo łatwiejsze i szybsze niż kiedyś. Nowe czasy i nowe technologie pozwalają również na zbudowanie replik możliwie wiernie odwzorowujących oryginały. Pojawiają się wciąż nowe odkrycia i produkowane są coraz dokładniejsze modele. Dzięki temu "wczoraj" jutro będzie jeszcze ciekawsze. A to jest tak naprawdę chyba w tym hobby najprzyjemniejsze.
Pozdrawiam!

            Przemysław Klimala

Kontakt przez